FeKuSz 2008
Dnia 18, 19 i 20 lutego odbył się
nasz kolejny festiwal Kultury Szkolnej. Nowością na tym festiwalu było
wszystko... ...no, prawie wszystko.
Zacznijmy od miejsca: wynegocjowaliśmy korzystne (czytaj: możliwe jak
na nasza kieszeń) warunki wynajmu sceny teatralnej w jedynym w Krakowie
, tzw. offowym teatrze nowohuckim: Łaźnia Nowa.
Byliśmy szczególnie zaaferowani tym faktem z kilku powodów:
Po pierwsze, TEATR, profesjonalna scena, profesjonalna obsługa, blihrt
tego z czym na co dzień mają do czynienia gwiazdy...
Po drugie, miejsce kultowe dla Nowej Huty: w jej sercu tworzy się
niekonwencjonalne miejsce uwielbienia kultury, tylko tym razem NIE
masowej, pomimo faktu, że budynek jest stara halą sąsiadującego
Technikum Elektrycznego.
I po trzecie, podróż sentymentalna dyrektora Teatru, pana Bartosza
Szydłowskiego, który jako uczeń naszego liceum myślę nie miał
najmniejszego pojęcia, że stworzy takie miejsce.
W przygotowania do festiwalu zaangażowane były następujące osoby:
Szef wszystkich szefów z ramienia Samorządu 'Trójki' - Bartosz Krzoski
Od razu widać, że znaczenie słowa 'szef' ma we krwi. I prawdą było: okazał
się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Skoro ten FeKuSz
zorganizował tak dobrze, to następny pójdzie w konkury ze Złotymi
Globami.
Teraz Szefowie planu:
Szymon Bąk i Paweł Foryś
Ludzie z wielką wyobraźnią sceniczną i muzyczną, ogromna wytrzymałością
fizyczną i przede wszystkim, psychiczną - żeby wytrzymać wszystkie te
moje pomysły (mojej skromnej i niepozornej osoby belfra w roli padle di
mafia.......madre, Agaty Adamskiej
Kolejną osobą, bez której nie dotrwalibyśmy do końca festiwalu, był prezes Krzysztof Gomulak
To człowiek, który potrafi myśleć do przodu, do tyłu i jeszcze równolegle.
Do tego ścisłego grona dołączyli jeszcze dwaj osobnicy:
Szef obsługi technicznej festiwalu, niedoceniany przeze mnie (za co go już kilka razy przepraszałam) Dawid Czechowski
oraz rewelacyjny szef ochrony oraz 'zdobywca didaskaliów' Gali (stroju Zomowca) Kamil Mahoń.
Pozostali wypełniali szczelnie wszelkie luki organizacyjne i spełniali bardzo profesjonalnie swoje zadania. A więc po kolei:
Samorząd 'Trójki'
Artur Biernat (szef)
Ola Skoczek z oddaną przyjaciółką samorządu Klaudią Skocz (dop. webmaster)
Dawid Wierciak i Paulina Zych
Ewa Kaniowska (autorka zdjęć)
Tomasz Król (na szczęście mojego zdjęcia nie ma :) ).
Galeria osób:
Ola Rzepecka i Łukasz Gołdyn
oraz Monika Małeta
Karolina Ryńska
A oto fotki z naszych przygotowań:
Odprawa Ochrony
ochrona 'w pracy'
konsultacje w holu
'ideologiczne' przygotowania do Gali
Na koniec przedstawiamy pełna listę organizatorów FekuSzu:
ORGANIZATORZY
- Szymon Bąk 3H
- Paweł Foryś 3H
- Bartosz Krzoski 1C
- Krzysztof Gomulak 2G
KONFERANSJERZY
- Sebastian Kawula 1B
- Maksymilian Kocerba 1B
KIEROWNICTWO PLANU
- Szymon Bąk 3H
- Paweł Foryś 3H
TECHNICZNI
- Dawid Czechowski 2H
- Dominik Szczęśniak 2H
OBSŁUGA
- Monika Małeta 3D
- Gosia Siewior 3E
- Marta Grojec 2B
- Anna Nowak 2B
- Karolina Ryńska 1C
SZATNIA
- Agnieszka Tarnowska 1D
- Wiola Phaz 1D
- Iwona Ograbisz 1D
- Ola Rzepecka 1D
OCHRONA
- Kamil Machoń 3D (szef ochrony)
- Kamil Lempart 1C
- Bartosz Leśniewski 1C
- Bartosz Mucha 1C
- Tomasz Nabielec 1C
- Patryk Więch 1C
- Krystian Wójcik 1C
- Bartłomiej Zagól 1C
- Wojciech Kopiński 1D
- Grzegorz Rudy 1D
- Piotr Marczyk 1D
BILETY
- Tomek Buczek 2G
- Agnieszka Pfister 3B
JURY
- Kamil Krzoski 3C
- Agnieszka Pfister 3B
- Alicja Petrus 3B
- Dariusz Sobański 3A
- Agata Garlej 3A
SAMORZAD
-Ola Skoczek
-Paulina Zych
-Ewa Kaniowska
-Kasia Wrona
-Dawid Wierciak
-Artur Biernat
-Tomasz Król
OBSŁUGA KAPEL
Agata Nowak 3e
W skład naszego jury weszły następujące osoby:
p. Lidia Wirtel
p. Iwona Serwińska
p. Marzena Gałuszka
p. Beata Nawrot
p. Paweł Herod
p. Paweł Kulka
Kamil Krzoski 3C
Paulina Juszczyk 3B
Alicja Petrus 3B
Dariusz Sobański 3A
Agata Garlej 3A
Przewodnicząca jury p.dyr Ligia Wirtel
PRÓBY i eliminacje
Pierwszego
i drugiego dnia Festiwalu odbywały się próby przedstawień, układów
choreograficznych, recytacji oraz występów muzycznych, a po południu
eliminacje. Oto galeria fotek z samych prób:
Eliminacje
stały się przedsmakiem tego co miało wydarzyć się podczas Gali:
ostatecznego przeglądu dokonań nas wszystkich - występujących i
organizatorów.
Ciekawostką tej części stało się 'przepoczwarzenie' dwóch Szefów Nad Szefami (Kamila Mahonia oraz Pawła Forysia)
Spuścić ich na chwilę z oka.....;)
GALA
Pomysł naszej Gali podsunął nam p. Sebastian Florek-Paszkowski (nota
bene absolwent 'Trójki'). Młodzież 'podłapała' temat i zaczęły się
przygotowania. Wraz z Szefami Szefów dokonywaliśmy 'riserczuf' na
zadany temat. Przy tej okazji trafiliśmy na kilka bardzo ciekawych
stronek internetowych. Polecam:
http://www.polskaprl.rejtravel.pl/
http://www.polskaludowa.com/
http://www.muzeumdobranocek.pl/
http://www.absurdy-prl.nastofajerek.pl/
http://www.prl.cba.pl/
oraz wszelkie inne, których jest zatrzęsienie w Internecie.
Z tego wszystkiego Szymon i co. wykombinowali początek:
Ciemność, światło punktowe na prehistoryczne radio na fale
długie i zaczynamy przechadzkę po najbardziej znamiennych przekazach
dźwiękowych PRL-u. Najpierw 'Koziołek Matołek', bo takie dziwne
'matołkowate' czasy były......Dziennik telewizyjny -jedyne prawdziwe (sic!)
źródło jedynej prawdy......potem przemawia KTOŚ WIELKI z Polskiej
Zjednoczonej Partii Robotniczej, chwilowy 'powiew Zachodu' ze
Skandynawii (ABBA).....jeszcze tylko zbratanie się z ukochanym sąsiadem
Czechosłowacją......no i , musiało zakończyć się Zaratustrą, końcem świata,
choć w tamtych czasach utwór ten znany był jako ścieżka dźwiękowa do
kultowego filmu s-f 'Odyseja Kosmiczna', Stanley'a Kubicka.
Kliknij aby posluchac Intro
Wtedy na scenę wyległ kwiat społeczeństwa: całkowicie oddani idei
ludzie na właściwym miejscu, przy których Bałtroczyk to intelektualny
cienias; to Ci bez których świat w tych czasach nie miał prawa
bytu........Konferansjerzy z Epoki Ździsek i Stefan, Kasjerzy w skrócie, bo
zakasowali nas wszystkich.
I festiwal ruszył.
Na początek było 'Szalom'







potem 'Szukając szczęścia'
następnie 'Bajeczki z innej beczki'.
'Dziadki dwoje'
i wreszcie 'Droga'
Kolejna przerwę techniczną wypełnili nasi Kasjerzy upodabniając się do młodych-wyklętych intelektualistów gustujących w jakże nie właściwej muzyce z Jarocina.
W drugiej części wiersz wyrecytowała Ewa Garbacka.
Następnie zatańczyły dziewczyny z klas drugich 'Do it well'
oraz 'Battle of dance'
Na koniec o litość (;>) błagali wybitni performerzy tańca popularnego 'Miejcie litość'
A potem zaczęło się ostre granie.
Scena grzmiała, dym się snuł a ściany teatru bladły, boć takiej muzyki
w tamtych czasach długo szukać.
Na koniec, tuz przed ogłoszeniem wyników FeKuSzu, w ciemności i ciszy
wyobrażaliśmy sobie scenkę: leje deszcz, ktoś wsiada do samochodu,
włącz radio a tam generał Jaruzelski obwieszcza narodowi decyzję
wprowadzenia Stanu Wojennego, rozlegają się syreny, na widownię wpada
ZOMO a na scenie? ........Nasi dobrzy znajomi Kasjerzy, jakże w odmiennych
rolach: ciemne garnitury, poważne miny, trzeźwość umysłu. Wtedy na
scenę 'wdziera się' młoda kobieta chcąca coś ogłosić, ale jest szybko
usunięta........ Nasi 'cicho-ciemni' ogłaszają werdykt jury. W tle widać
migawki z zaprzyjaźnionego klubu, który podarował obsłudze koszulki
okolicznościowe..........i tak kończymy nasz Festiwal.
Kliknij aby posluchac Outro
Czy się podobało? Zobaczmy kilka recenzji i uwag jakie udało mi się zebrać.
'Dla niektórych FeKuSz to tylko trzy dni. Trzy dni prób, przygotowań,
eliminacji i niecodziennej uroczystości, czasem powagi, nieraz śmiechu,
tańca, muzyki i wielkiej sztuki. Zagrali, rozdali nagrody i wyszli.
Komunikat dla tych, którzy myślą, że to tylko trzy dni dobrej zabawy:
MYLICIE SIĘ! FeKuSz dla mnie zaczął się już w listopadzie, gdy to na
pierwszym zebraniu samorządu zostałem wybrany na osobę odpowiedzialną
za tę imprezę. Wiedziałem, że będzie dużo roboty... A tak naprawdę to nie
miałem pojęcia, w co się wpakowałem! Ale spokojnie, wszystko po kolei...
A jeżeli po kolei, to zacznijmy od osoby, bez której tego wszystkiego
by nie było. Chodzi mi oczywiście o Szymona Bąka. Takiego drugiego nie
ma i nie będzie. Człowiek, z którym szedłem przez parę ładnych miesięcy
aż do... wróć! O tym za chwilę.
Jeżeli mówię o ważnych dla mnie, jak i dla całej imprezy osobach to
muszę wspomnieć o reszcie 'bandy' FeKuSzu. Przede wszystkim Pani
profesor Agata Adamska. Chyba jedyna osoba, która wie o tym wszystko!
(Ha! A jednak jest taki ktoś!). Dalej, Paweł Foryś, czyli osoba, bez
której Szymek nie działa tak idealnie (Tak samo Paweł bez Szymka).
Krzysiu Gomulak - człowiek z werwą, świetnymi pomysłami i kosmicznym
poczuciem humoru. Dzięki niemu wszyscy wiedzieliśmy, gdzie byliśmy
przez ten cały czas ("Podkreślając fakt, że jesteśmy w..." :) i każdy
wiedział o co chodzi ;) )
Nie mógłbym zapomnieć o pięknych paniach, które otaczały mnie wciąż, w
kuchni, w szatni i w ogóle wszędzie. Co ja bym bez nich zrobił...?
Wracając na ziemię. Umięśnieni, powiedzmy, że piękni, pełni luzu
(niestety za pełni) panowie z ochrony również są godni uwagi. Jeżeli
ochrona to na pewno wszędzie obecny Kamil Machoń i świetnie działający
Łukasz Gołdyn (Lucek, jakby ktoś jakimś cudem jednak nie wiedział).
Jeżeli jestem już przy panach to szybko lądujemy przy Dawidzie
Czechowskim i Dominiku Szczęśniaku (po prostu Czesiu i Dox), czyli przy
bezbłędnych technicznych i Jarku Urbańcu, jedynym panu w kuchni.
Wielkie wyrazu szacunku i wdzięczności dla Agnieszki Pfister i Tomka
Buczka, którzy stworzyli dla nas świetne bilety. A pozostając jeszcze
na chwilę przy Tomku - dzięki niemu tegoroczny FeKuSz został
uwieczniony na kliszy.
Obsługa kapel, czyli wiecznie uśmiechnięta Agatka Nowak.
Osoby, na które mogłem liczyć (no i oczywiście dalej mogę) to mój
szalony samorząd w składzie: Artur Biernat, Dawid Wierciak, Tomek Król,
Ewa Kaniowska, Kasia Wrona, Ola Skoczek i Paulina Zych.
I teraz to, co wiedziałem, że musi nastąpić... Boję się, że kogoś tutaj
pominąłem... Więc - dzięki wszystkim tym, którzy byli, pomogli i zrobili
swoje! Z nimi wszystkimi przeżyłem niesamowite chwile pełne pracy,
myślenia, zmęczenia, śmiechu, radości, satysfakcji. Jednak to jeszcze
nie koniec. Myślę, że jest to odpowiedni moment, abym przeszedł to
pewnego ważnego dnia... 18 luty 2008 roku, poniedziałek, osiedle Szkolne
25, Nowa Huta, Kraków, teatr Łaźna Nowa, start 7:45. Pierwszy dzień
FeKuSzu - próby, eliminacje, dużo biegania, świetne przedstawienia,
dobrzy aktorzy. Podobnie we wtorek, jednak razem z tańcem i mocnym
brzemieniem ostrego rocka! Wieczór i noc to ostatnie przygotowania,
zapinania na ostatni guzik wszystkiego, czego się tylko dało. I
nadszedł... 20 luty 2008 roku, środa, dzień wielkiej, długo wyczekiwanej
Gali. Totalne zamieszanie, tłum w garderobie, ludzie dobijający i
domagający się wejścia do teatru. Godzina 11:30, tłum ludzi chcących
jak najszybciej zasiąść na widowni, z trudem radząca sobie ochrona,
zapracowane panie w szatni i ja..., tak ja. Kilkanaście minut po 12:00.
Pierwsze dźwięki... pierwsze światła... widownia pełna skupienia i znów ja.
Ja, dreszcze, która nagle przeszły mi po plecach i moje myśli. Wtedy
zdałem sobie sprawy, że zaczęło się, kilka miesięcy przygotowań dało
efekt, taki nie inny. W tej chwili już nic nie mogłem zmienić, nic. Po
chwili na scenie pojawili się pierwsi 'obywatele' na scenie tego
'wieczora' - czyli bezbłędni, niebanalni i pewni tego co robią
konferansjerzy, czyli Sebastian Kawula i Maksymilian Kocerba. (Dzięki
Wam za wszystko!) Kolejny dreszcz na moich plecach, czyli jeden z
faworytów "Shalom" na scenie. Byli świetni, gorące brawa dla nich!
Potem "Szukając szczęścia", "Bajeczki z innej beczki", "Dziadki dwoje"
i wreszcie "Droga" - kolejny faworyt. Świetna gra, poważna tematyka
przedstawiona w perfekcyjny sposób. Brawa! Recytacja na wysokim poziome
była mocnym punktem imprezy. Taniec, pokaz niebanalnych umiejętności
(brawa dla dziewczyn) i... humoru! (ahh, ten pisk publiki po zakończonym
występie chłopaków). Następnym punktem Gali było ciężkie granie w
wykonaniu zespołów: "Halogen", "Herbalhead", "Hexe", "G2D1" i "Stone
Hell" - można było 'odpłynąć'... Po czym jury udało się na naradę, a na
scenie pojawił się gość, czyli "Znak pośredni". Po tym "akcja ZOMO" z
udziałem ochrony (dobra robota) i przeczytanie wyników, które wszyscy
doskonale znają. Gorące podziękowania dla wszystkich i każdy (hm,
prawie) powoli zaczął się rozchodzić. Czekało nas wielkie sprzątanie,
pierwsze wnioski i podsumowania. Po tym wszyyystkim udaliśmy się na
zasłużony 'odpoczynek'. To było wielkie przeżycie, ważne chwile pełne
satysfakcji. Poznałem wielu wspaniałych ludzi, zrobiłem coś, co
pozwoliło mi chociaż na chwilę uciec od zwykłej, codzienności. Mimo
różnych głosów (bo przecież krytyki nigdy się nie uniknie) jestem
zadowolony - z siebie, z innych, ze wszystkiego. Było bardzo dobrze, a
na przyszły rok obiecuję, że będzie lepiej! Dziękuję wszystkim - za
wszystko. Do zobaczenia na FeKuSzu 2009, a to moi drodzy już za rok...
Szykujcie się!'
Bartek Krzoski
'Świetny pomysł z PRL-em =) I prowadzący mający w kieszeni butelkę wina... Oprawa była genialna.
Miło też było, że czekając na wynik JURY nie spędzaliśmy czasu na
'nic-nie-robieniu' tylko bawiliśmy się podczas koncertu specjalnie
zaproszonego zespołu... Było też widać ogromny wkład pracy wielu ludzi,
przez co wszystko 'poszło' sprawnie za co im wielkie dzięki :)
No i oczywiście lokalizacja 'Łaźnia Nowa'. Nic dodać, nic ująć... :) '
Marta Kutt
'Poziom tegorocznego Fekuszu był o wiele wyższy niż festiwali z
poprzednich lat. Po części było to zasługą nowej lokalizacji (Łaźnia
Nowa to naprawde klasa sama w sobie) ale laury należą się głównie
uczestnikom. Na mnie największe wrażenie zrobiło przedstawienie
'Shalom'. Całość dopełniało wręcz genialne prowadzenie stylizowane na
rozmowę robotników z czasu PRL'u'
Dawid Maj
'Fekusz ocenie pozytywnie. Chociaż byłam
negatywnie nastawiona do Łaźni, po festiwalu zmieniłam zdanie. Jedyny
minus- brak życzliwości ze strony organizatorów :( (o czym przekonała
się nie tylko moja klasa)'
Gabriela Kmita
'Ogólnie spoko. Niestety scena była zbyt mała, ochrona brała lekcje u Stalina, a każda prośba była momentalnie odrzucana.'
Real
'Tegoroczny Fekusz pod względem organizacyjnym wypadł całkiem nieźle,
aczkolwiek fakt iż występujący aktorzy, którzy nie posiadali biletu nie
mogli wejść na sale, był zaskakujący i irytujący.'
Grzegorz Pyko
'Konkludując moje rozważania, stwierdzam iż organizacja tego
przedsięwzięcia kulturalnego o nazwie Fekusz stała na dość wysokim
poziomie, aczkolwiek ochrona powinna traktować występujących z większym
szacunkiem. Chciałbym także wyrazić swoje niezadowolenie, którego
przyczyną była niewystarczająca powierzchnia użytkowa sceny'
Michał Bulik
'Uważam, że organizacja gali pozostawia wiele do życzenia. Ochrona nie
pozwalała wejść do teatru osobom występującym w czasie trwania innych
spektakli, oraz wypraszała osoby, które wyszły z sali (np. do toalety).
Czekaliśmy na występ kilka godzin, mimo iż wystepowaliśmy jako pierwsi,
ponieważ kazano nam przyjść dużo wcześniej. Ponadto nie mogliśmy zrobić
pełnej próby gdyż swiatła i dźwięk zostały właczone po 10 minutach od
naszego wejścia na scene. W czasie spektaklu, mimo wcześniejszych
ustaleń, nie były ustawione tak jak powinny. Reasumując, uważam, że
organizacja była kiepska, głównie z powodu aroganckiej ochrony.'
Karol Borkowski
'Ochrona przypominała więziennych
klawiszów. W obozach pracy więźniowe mieli więcej praw niż widzowie lub
występujący na fekuszu. Nawet wyjście do toalety przypominało przeprawę
przez dżungle obok wrogich oddziałów nieprzyjaciela. Niechęć do
jakiejkolwiek formy współpracy była wręcz porażająca.'
Maciej Turawski
'Z punktu widzenia widzów sądzę, że fekusz był udany, natomiast aktorzy
nie mieli tak dobrze. W dniu gali miały być próby, które się nie
odbyły. W tym samym dniu dowiedzieliśmy się również, że wejscie na
widownie po i przed swoimi występami było możliwe tylko i wyłącznie z
biletem (choć nikt wcześniej o tym nie mówił). Mam również zastrzeżenia
do ochroniarzy. Zachowywali się jak żandarm nie pozwalając na różnego
rodzaju wyjścia z 'garderoby'. Odniosłam wrażenie, że byli źli na
aktorów, że rozmawiają, a może nawet na to, że się poruszają. Po
skończeniu swojego występu należało jak najszybciej udać do
przebieralni, żeny przypadkiem nikomu nie przeszkadzać- ochronie, gdyż
moglby sie o nas 'potknąć' :P bo było nas za dużo.'
Monika Ciepiela
'Wydaje mi się, że cała gala wypadła dobrze, oświetlenie i nagłośnienie
również było bardzo dobre. Nie podobało mi się to, że w dniu gali nie
mieliśmy próbmy (tak jak było zapowiadane) i przez to wszyscy
musielismy siedzieć przez kilka godzin w ciasnej 'garderobie'. Myślę,
że nieporozumieniem było także to iż osoby biorące udział w Fekuszu nie
mogły oglądać występów innych uczestników bez biletów. Podsumowując
jednak uważam, że tegoroczny Fekusz wypadł lepiej niż w zeszłym roku, i
z tego co słyszałam widowni się bardzo podobało.'
Magdalena Kępka
'Uważam, że tegoroczny Fekusz był bardzo udany. Łaźnia Nowa jest
znakomitym miejsciem i według mnie zupełnie odpowiednim miejsciem do
organizowania tego typu imprez. W porównaniu z tamtym rokiem widać
wyraźną poprawę, nie tylko wśród zapracowanych organizatorów ale
również wśród widzów, którzy ze skupieniem oglądali występy aktorów i
zespołów. Fekusz jest według mnie bardzo interesującą impreza, która
pozwala się wykazać młodym talentom i zdecydowanie nie wyobrażam sobie
jej braku'
Natalia Bujak
"Tegoroczny "Fekusz" przypadł mi do gustu z wielu względów. Najbardziej
trafiona okazała się moim zdaniem nowa formuła Festiwalu, która wraz z
nowym miejscem - teatrem "Łaźnia Nowa" - utworzyła szczególnie ciekawy
klimat dla tego niezwykłego święta sztuki w naszym Liceum. Szkoda
tylko, że dobre wrażenie popsuła mało odpowiedzialna ochrona. Nie do
końca przemyślano także organizację prób na scenie teatru. Mimo to,
gratuluję organizatorom ambitnego pomysłu i dziękuję za duży trud
włożony w przygotowania. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie
jeszcze lepiej. Niech żyje Sztuka!"
Paweł Maywald
A na koniec kilka ciekawostek:
- Czy ona taka lekka, czy oni tacy ciency? SZALOMcy...

- No ten Grzesiek to ma dobrze..... SZALOMcy w szatni

- Tak to jest, jak się człek przetrenuje...Maciek przejrzał. Szalom!

- Wielcy niedowartościowani....oczywiście 2e, tym razem w roli.......niebieskich skrzatów

- Każdy z tych plakatów (z prywatnej kolekcji) wart był tysiąc złotych.....naszych złotych, nie tamtejszych złotych
- impresje Ewy Kaniowskiej (GRAND PRIX za zdjęcia dostała!!) na temat podłogi. Bardzo ciekawe ujęcie
- A oto jawny przykład na.....zły przykład: po lewej obuwie niewłaściwe na wizytę w teatrze, po prawej ..... TO JEST TO!!!! (znowu Ewa !!)
- na scenie Panowie całują w rękę innych......... Panów.........@#$$^%&%^$%#@$%!!!!! Nieeeee, to po prostu 2e!!
Oto obraz frustracji: jeden na granicy picia, drugi mierzwi myśli a potem ten pierwszy idzie do kuchni się napić a drugiemu pogięło twarz.
I jeszcze ujawniona (w tajemnicy za zgodą właściciela choć pod jego
nieobecność) treść maili. Pewna nieustająco dociekliwa i napastliwa
istota o inicjałach AA pisze maila do swojego ulubionego Szefa Planu o
godzinie 12.30 w niedzielę. Treść onego brzmi: POBUDKA WSTAĆ!! KONIOM
WODY DAĆ!!! A oto odpowiedź: ciiii...ale...co sie dzieje?... głowa mnie
boli...przecież rano jest... A kiedy było już bardzo źle i wraz z
Szefem Planu zaliczyliśmy kolejną nockę zdrowo po północy on
wyprodukował mi wyznanie: Droga Towarzyszko A (nazwisko znane
redakcji)!
Korzystając z okazji, chciałbym Ci towarzyszko droga zadedykować to o
to przemówienie. Praktyka dnia codziennego dowodzi, że nowy model
działalności organizacyjnej matury, przedstawia interesującą próbę
sprawdzenia postaw uczestników wobec zadań stawianych przez
organizację. Troska organizacji, a szczególnie realizacja nakreślonych
zadań programowych, zmusza nas do przeanalizowania systemu powszechnego
uczestnictwa. Wagi i znaczenia tych problemów nie trzeba szerzej
udowadniać, ponieważ konsultacje z szerokim aktywem uczniów, umożliwia
w większym stopniu tworzenie odpowiednich warunków aktywizacji, nie
zapominajmy jednak, że aktualna struktura organizacji, zabezpiecza
udział szerokiej grupie obywateli w kształtowaniu kierunków postępowego
wychowania. Wyższe założenia ideowe, a także zakres i miejsce szkolenia
kadr wymaga sprecyzowania i określenia systemu szkolenia kadry,
odpowiedającego potrzebom naszym. Różnorakie i bogate doświadczenie
skłania droga towarzyszko do refleksji i odreagowania w jak najkrótszym
czasie! ..........bardzo źle z nami było........niektórym nie przeszło........
Oto głos świata, takiego lokalnego, reakcja widza w postaci Grzegorza
Gawłowskiego, który dla Głosu Nowej Huty napisal następujący artykuł.
Jest on w dwóch częściach.


Nie sposób nie podziękować wspierającej nas p. prof Beacie Nawrot, która sprawowała pieczę nad językową stroną występów naszych Kasjerów. To dzięki niej koloryt tamtego języka został tak pięknie oddany.